A może jeszcze zakładeczkę? ;)

Nawiązując trochę do TAGu o czytelniczych nawykach chciałabym zaprezentować moją kolekcję zakładek. Używam zakładek od niedawna więc nie posiadam ich zbyt wiele, ale moja kolekcja na pewno będzie się powiększać. Bo zakładki są super!!! ;]

Zakładka, od której wszystko się zaczęło.
Do niedawna jako zakładek używałam wszystkiego co się dało: przypadkowych papierków, biletów, chusteczek higienicznych czy karteczek samoprzylepnych. Do momentu kiedy zobaczyłam ją.. Zakładka marzeń, którą po prostu musiałam ją  mieć. Problem był taki, że nie była to zakładka dostępna w zwykłej sprzedaży, a wyłącznie jako dodatek do książki „Ziemiomorze” Ursuli Le Guin ( do tego zbiorczego wydania w twardej oprawie). A nie wydam przecież 80zl na książkę tylko po to żeby mieć zakładkę…  Ale jak to mówią „dla chcącego nic trudnego” a dla pracującego w empiku tym bardziej ;D Traf chciał, że pewnego dnia znalazłam moją upragnioną zakładkę na podłodze w dziale fantastyki – jakiemuś klientowi musiała wypaść z  książki, a ja nie będę przecież teraz przeglądać wszystkich egzemplarzy „Ziemiomorza”, żeby sprawdzić, czy  w którymś nie brakuje zakładki. Teoretycznie powinnam ją wyrzucić (przepisy empiku), ale jak tu wyrzucić takie cudo.. No i tak właśnie trafiła do mnie ;]  Niestety nie mogę Wam jej pokazać, ponieważ po przeprowadzce nie mogę jej znaleźć.. :( Prawdopodobnie została w jednej z tych książek, które zabrali moi rodzice, bo nie byliśmy wszystkiego w stanie przetransportować  przez te 350km.

„Z miłości do książki”


Kolejne zakładki dostałam podczas akcji organizowanej przez Empik i Galerię Łódzką, kiedy to można było wymienić swoje już przeczytane książki na nowe lub takie, które przyniósł już ktoś inny. Do każdej takiej książki dodawana była zakładka z logiem akcji. Nie są może jakieś najpiękniejsze ale spełniają swoją rolę. ;]

Rozrastająca się kolekcja.
Już w naszym nowym miejscu zamieszkania (nieduże miasteczko na Dolnym Śląsku) zajrzałam do nowo otwartej księgarni Matras (nie mamy Empiku ;]), gdzie często można znaleźć niezłe książki w stałej promocji za 10 czy 15 zł. Przy kasie pani oczywiście: „A może jeszcze zakładeczkę?” i jak spojrzałam to koniec. Za pierwszym razem kupiłam tylko jedną (co uważam za duży sukces) – czarną, na magnes, z pięknym jaguarem.


Kolejna była zwykła, ale cudnie kolorowa, z nutkami świecącymi w ciemności.

Później odkryłam Tojko i za nic nie mogłam się oprzeć jej zakładkom ze zwierzakami.

  

Link do sklepu Tojko: http://pl.dawanda.com/shop/carre

Ostatnie nabytki.
Ostatnio znowu trafiłam do Matrasa i moja kolekcja wzbogaciła się o dwie nowe sztuki zakładek magnetycznych ;] Tym razem białe. Jedna ze słonikami, a druga z koto-podobnymi potworkami.


Jess..

Komentarze

Popularne posty